poniedziałek, 24 lipca 2017
Maurycy

Nowy znajdek ma już imię - Maurycy.

"kocurek ma bardzo ostre zapalenie pęcherza. Na 
szczęście udało się złapać mocz do badania i faktycznie na tej wolności 
dorobił się zapalenia pęcherza. Kotek już chwilę jest na lekach, leczenie 
będzie jeszcze trwać, antybiotyk ma brać przez 2 tygodnie, dostaje też lek 
na obniżenie pH. W tej chwili jest już lepiej, ale jeszcze nie całkiem 
dobrze. W czasie kuracji antybiotykowej udało się Maurycego wykastrować. 
Wet uznał, że kot jest w osłonie antybiotykowej, więc nie ma 
przeciwskazań do kastracji – tym bardziej, że ciężko było w domu z 
koleżką wytrzymać zapachowo. Jesteśmy już po kastracji i teraz wszystko 
idzie ku lepszemu. Wiadomo że hormony jeszcze jakiś czas będą w kocie 
siedzieć, ale najważniejsze że każdy dzień przynosi zmiany na plus :) .

Zapłaciliśmy kolejną fakturę... i jesteśmy szczuplejsi o 205 zł :(

Faktura jest za badania, leczenie, kastrację, dodatkowo (wykorzystując znieczulenie do zabiegu) zrobiliśmy rtg klatki piersiowej, które potwierdziło, że jest to złamanie mostka i to co sterczy pod skórą wyglądające na guz, to jest złamana kość od mostka. Uraz jest stary, nic się z nim już nie zrobi, weterynarz potwierdził, że kot prawdopodobnie spadł z dużej wysokości."

Potrzebujemy wsparcia dla DT w Rzeszowie, gdzie przebywa kiciuś obecnie.

Maurycy poszukuje domku...



20:39, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 lipca 2017
Nowy Znajdek...
No i wyszło na to, że znowu mamy kota :(((

Skąd się wziął?
Został podrzucony w miejscu, gdzie karmię swoje dziczki. Jest to miejsce (parking) przy dużym zakładzie, gdzie pracuje mnóstwo ludzi, też przyjezdnych z okolicznych wsi. I to już nie pierwszy kot, który pojawia się nagle na stołówce. Ten zaczął przychodzić ostatnio... wychudzony, sierść brzydka, zmierzwiona, na ciele strupy po ranach, wygłodzony (na raz potrafi zjeść 40 dkg puszkę). No i wszystko wyjadał pozostałym kotom, żeby tamte mogły coś zjeść, to brałam kota pod pachę razem z jego miską i przenosiłam na drugi koniec parkingu :) I takim to sposobem wymacałam jakiś guz na brzuchu. Tylko to taki bardzo twardy guz, tak jakby złamane żebro. I to przyspieszyło moją decyzję, że kota z tamtego miejsca trzeba zabrać. Ze złapaniem nie było problemu, przy jedzeniu rękami wsadziłam do transportera i pomknęliśmy do lecznicy. Trochę się miotał w transporterku, ale co się dziwić, niby karmili, a podstępem zamknęli w klatce!
W lecznicy zrobiliśmy badania, testy FeLV i FIV - potwornie się bałam, bo on jest zabrany z tego samego miejsca co Tymek (FeLV+), ale na szczęście wielkie Uffff!! oba testy ujemne. Guz na brzuchu to jest złamanie mostka (stercząca pod skórą kość), wet mówił, że kot mógł spaść z dużej wysokości. Ale uraz jest stary i z tym nic już się nie zrobi. Kotek został odrobaczony, odpchlony i wróciliśmy do... domu.

A w domu kotek wyraźnie poczuł się lepiej, wyłożył się na łóżku i odpoczywał, odpoczywał, odpoczywał. Wreszcie bez strachu, widać było jako uchodzi z niego wielkie zmęczenie. Potem bezbłędnie udał się do kuwety. On musiał mieć dom!!!

 
Ech, czy to się nigdy nie skończy???
Prosimy Was o pomoc w znalezieniu bezpiecznego domku dla tego kociego stworka, który tak wiele już przeszedł w swoim kocim życiu... :(



18:47, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 lipca 2017
Zakup karmy w ramach dotacji 2017 r.

W pierwszej połowie 2017 r. grupa Koty i Spółka wzięła udział w realizacji zadania publicznego "Opieka nad zwierzętami bezdomnymi oraz kotami wolno żyjącymi z terenu w.st. Warszawy oraz zapobieganie bezdomności zwierząt" finansowanego przez Urząd Miasta Warszawy.

Dzięki otrzymanym funduszom udało się między innymi zakupić 75 l żwirku oraz 164 kg suchej karmy dla około 75 kotów wolnożyjących z rejonu Starych Bielan.

 





14:56, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 maja 2017
Historia kota Macieja
Kot Maciej to rzeszowska znajdka. Pamiętacie go? http://kocieadopcje.blox.pl/2017/03/Wyglada-na-to-ze-znowu-mamy-kota.html W pewny zimowy wieczór siedział sobie na ławce przed blokiem i czekał nie wiadomo na co.
Może na swojego pana? który w taki sposób kota się po prostu pozbył...
Wieczorem wracałam do domu i dzięki temu podrzutek noc spędził już w cieple. Nikt wcześniej nad biedakiem się nie pochylił, chociaż podobno kot tak siedział już od rana. W domu kocina natychmiast odżył, jaki był wtedy szczęśliwy! 
To ewidentnie domowy kot, miałam wielką nadzieję, że komuś wymknął się z mieszkania i zaraz znajdzie się właściciel.
Ale nikt tego kota nigdy nie szukał!! Mimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwania przeze mnie właściciela kota, nikt się po swojego kota nie zgłosił.
No to Kot dostał nowe imię (właśnie Maciej) na nowe życie i zaczęliśmy szukać mu nowego domu. Domu odpowiedzialnego, nie takiego jak ten z którego się go pozbyto...
 
W tym samym czasie...
 
Niedaleko Gdańska mieszkał sobie niejaki kot Maciej ze swoimi opiekunami, którzy go bardzo kochali. Miał 8 lat i był zdrowym szczęśliwym kotem. Aż którego dnia stała się tragedia. Nagle kotek zaczął tracić przytomność, jazda na sygnale do weterynarza i próby reanimacji nic nie dały i ich Maciuś umarł im na rękach. Opiekunowie byli tak zszokowani, że zlecili zrobienie sekcji i okazało się, że ich ukochany Maciuś miał na serduszku tętniaka, który pękł. Nie było żadnych szans na uratowanie mu życia.
Pan się załamał, nie chciał już żadnego kota. Pani nie wyobrażała sobie już życia bez kota i zaczęła przeglądać internet ... I wtedy trafiła na ogłoszenie mojego Maciusia. Nie wiem jak pani go wypatrzyła, bo tak daleko Maciusia nie ogłaszałam. I okazało się, że rzeszowski Maciek to klon ich zmarłego Maćka (przysłali mi zdjęcia, faktycznie niesamowite podobieństwo). I już nie chcieli żadnego innego kota, tylko i tylko tego Maćka, bo widzieli w nim cząstkę swojego zmarłego ukochanego kota. Pan był bardzo związany z tamtym ich Maćkiem, pani marzyła jedynie żeby między mężem a tym Maćkiem zawiązała się szczególna więź...
 
Ja na początku miałam opory z wydaniem kotka tak daleko, ale przegadaliśmy wiele, wiele godzin. Oni byli gotowi w każdej chwili wsiąść w auto i przyjechać po Maćka. I przyjechali! Z Gdańska! Do Rzeszowa!
 
Ale to co się działo po przyjeździe, to jest niesamowite. Maciek tak zaczął witać ich już w przedpokoju, że nie mieli nawet jak się rozebrać. Ja byłam w szoku, on nikogo obcego nigdy tak nie witał. Jak ktoś przychodził to zachowywał się normalnie, zajęty swoimi sprawami, można było go wziąć na ręce, ale sam się nigdy nie narzucał.
A tu zaczął rozdawać im buziaki, właził dosłownie na nich, tulił się, lizał po rękach. A szczególnie umiłował pana, zachowywał się tak jakby mówił “tatusiu, ja tyle na ciebie czekałem i wreszcie po mnie przyjechałeś” I szedł buziak za buziakiem :) Oni płakali, a ja stałam jak wryta...
Pięć razy Maciejek sam wchodził do transporterka i patrzył na nich pytająco “no to kiedy jedziemy do domu?”
 
No i pojechał z tym swoim “tatusiem” do swojego własnego domeczku.
 
A ja uwierzyłam w przeznaczenie. Ten kot czekał tylko na nich...
Musiał ktoś tego kota porzucić pod blokiem w Rzeszowie, żeby ktoś inny na drugim końcu Polski go zobaczył. I pokochał.
Widocznie tak musiało być... Piękna historia, prawda?
 
Dla takich chwil warto żyć...
 
PS. Maciuś jest bardzo szczęśliwy ze swoimi nowymi Opiekunami, no i ... to synuś tatusia :)
Koty i Spółka
 



23:21, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 marca 2017
Wygląda na to, że znowu mamy kota...
W Rzeszowie na początku lutego Kotek siedział sobie na ławce przed blokiem w mroźny wieczór kiedy wracałam do domu. Obleciałam pół bloku, pytałam czy komuś nie uciekł, a dowiedziałam się, że ten kot tak siedzi od rana. Próbował nawet wejść do środka za kimś i ktoś kto wpuścił, ale potem znowu kot znalazł się na zewnątrz – chyba komuś przeszkadzał, jak zwykle.
Nikt kota nie znał, był niczyj, nikt go nie weźmie, bo nie ma potrzeby posiadania kota, albo ma już jednego... no i skończyło się jak skończyło. Kot na noc wylądował u mnie, przecież nie zostawię go na ulicy przy takich mrozach (-10 wtedy w nocy). Wygląda na to, że go ktoś przywiózł i celowo porzucił pod blokiem.
Koty i Spółka
Kot ewidentnie domowy, z futerkiem tak mięciutkim jak alabaster (żaden mój kot takiego nigdy nie miał), młodzież. Tylko pierwszy raz w życiu nie byłam w stanie określić płci, z przodu (głowa, mordka - kocur, z tyłu nie wiem :) . Jeżeli kocur to wykastrowany. Albo kotka. Tylko kto kastruje kota a potem go wyrzuca? Domowego kota? Nie potrafię tego zrozumieć.
 
Miałam nadzieję, wielką nadzieję, że znajdzie się właściciel. Całe osiedle obwiesiłam ogłoszeniami, sprawdzałam na portalach, schronie, wszędzie gdzie się dało. Ale nikt kota nie szuka.
Koty i Spółka
Czekałam tydzień, jeżeli komuś kot zginął, to przecież się szuka! Wczoraj pojechałam z kotem do weta, bo kocisko bardzo zabawowe, ucieka mi bez przerwy z izolatki i gania moje koty.
Okazało się, że to oczywiście kocur, ma ok. 7-8 miesięcy, kastrowany. I to chyba niedawno, bo mocz jeszcze ma kocurzy zapach i do tego zachowanie wskazujące na buzujące jeszcze w kocie hormony.
Kotu zrobiłam testy FeLV/FIV, oba ujemne(UFFF!)  i dostał Advocate na kark. Został też już zaszczepiony. Zaczęłam robić mu ogłoszenia, powinien szybko znaleźć dom, bo moje koty strasznie są zestresowane jego zachowaniem. A najbardziej Maksiu, a nie mogę drugi raz ryzykować chronicznego zapalenia pęcherza u Maksia tak jak było przy Tymku, a potem Scarletce...
Koty i Spółka
Młody dostał na imię Maciek. Teraz już jest chłopak czysty, ale o jego wyglądzie w dniu ratowania świadczy załączona brudna łapa :) Maciek szuka domu. I już :)



18:22, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
Paczka z fantami dla Kotów i Spółki i darowizna od firmy :)

Wiosna idzie! :) Skąd to wiemy? Bo Ogonki zaczęły już zmieniać swoją futrzastą garderobę, zaczęły ćwiczyć "szczekanie" na widok ptaszków za oknem, no i nastrój ganiania za kocimiętką zdecydowanie wygrywa ze wszystkimi smuteczkami.

My natomiast mamy wielkie powody do radości.

Pani Jola kolejny raz uratowała nasze kocie Ogonki paką pełna niesamowitych fantów. Sami zobaczcie co przyszło i co już sie pojawia na naszych aukcjach:

Paka jest pełna naszych marzeń o spokojnym planowaniu kolejnych zakupów karmy i żwirku dla naszych podopiecznych :)

Z kolei dzięki pomocy Agnieszki otrzymaliśmy pomoc w postaci darowizny od jej pracodawcy z funduszu na cele charytatywne. Jesteśmy ogromnie wzruszeni, ponieważ pomoc ta okazała się równowartością 4-5 miesięcy naszych zbiórek na aukcjach na Allegro. To pozwoliło nam na złapanie drugiego oddechu. Zrobiliśmy porządki w szafach, zrobiliśmy zdjęcia nowych fantów od Pani Joli i teraz zaczynamy kolejny sezon na charytatywnym Allegro z zapasem energii na cały rok.

Nieustająco zachęcamy do odwiedzania nas tutaj http://charytatywni.allegro.pl/listing?charityOrganizationPurposeId=271 . Aukcje oznaczone hasłem Koty i Spółka - to my :)

18:11, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 stycznia 2017
Mimi i masakra w pyszczku

Mimi ma masakrę w pyszczku, zapalenie dziąseł, kamień... Jutro czeka ją więc zabieg usuwania kamienia, prawdopodobnie też ząbka i będzie miała wykonany zabieg endoskopii. Wszystko przy jednej narkozie.

Bardzo się denerwujemy... Prosimy o kciuki! 



18:52, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
Cykorka - zakończone leczenie

W styczniu zachorowała nam Cykorka. Miała stan zapalny gardziołka. Na tyle ciężki, że słychać było jej sapanie z odległości kilku metrów. Przez chwilę baliśmy się, że Cykorka wyciągnie spod kanapy świetlny miecz i poinformuje nas wszystkich, że Darth Vader właśnie się wprowadził na Poddasze.

Na szczęście dobrze dobrane leki szybko postawiły maleńką na łapki. Widmo gwiezdnych wojen w domu tymczasowym - oddalone.

A my się cieszymy zdrowiem kiciusia.

I pozdrawiamy wszystkich Czytaczy!

17:58, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
Marcelka zaszczepiona

Udało się doprowadzić zdrówko Marcelki do ładu. W styczniu została zaszczepiona. Czekamy już tylko na domek dla niej! :)

17:49, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
Udana przeprowadzka Emi :)

Emi jest już w swoim własnym wymarzonym domku stałym :)

"Mieszka w Krakowie, ma siostrę - koteczkę z tego samego roku co Emi, tylko o 3-4 m-ce młodszą. Nową siostrzyczkę Emi państwo znaleźli na cmentarzu - była zabiedzona i wygłodniała. Miała uszkodzoną łapkę. Pomimo leczenia i rehabilitacji trzeba było niestety łapkę amputować.  Ale Emi dzielnie opiekuje się siostrzyczką Ami, przynosi jej zabawki i wylizuje ją po łebku. Kotki pięknie się dogadały :)"

Jak dobrze jest być częścią tak cudownego zakończenia kociej bezdomności :)

17:44, kocieadopcje , Aktualności
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
1%
ALLEGRO
FACEBOOK
FILMY
GALERIA zdjęć
KOTY DO ADOPCJI - Koty szukają domu
NASZ NR KONTA: Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! KOTY I SPÓŁKA ul. Kawęczyńska 16 lok. 39, 03-772 Warszawa 76 2030 0045 1110 0000 0255 7500
PODSUMOWANIA MIESIĄCA
Rozliczenia BLOX - Bufor bezpieczeństwa
Rozliczenia dt delfin ZAMKNIĘTE
Rozliczenia DT joshua_ada - Kazio, Larry
Rozliczenia DT Poddasza&Mamuśki - Cykorka, Buranio, Maciuś, Pchełka, Mamunia, Krzysia, Fruzia
Rozliczenia funduszu kota Kubusia
Rozliczenia Karmelka i Cynamonka
Rozliczenia kotki Pusi - ZAMKNIĘTE
Rozliczenia kotów Lili, Mimi, Emi, Marcelinki, Maurycy
Rozliczenia kotów Mikusia
Rozliczenia projektu Bielan (m.in. Figa, Gabi, Chester, Kalinka)