Blog > Komentarze do wpisu
Ogonki w potrzebie

Listopad to z wielu powodów trudny czas i dla ludzi i dla kotów. Wspominamy częściej niż w innych miesiącach najbliższych, którzy odeszli... Żegnamy ciepłą jesień, która przyniosła nam tyle słońca ile nieraz zbieramy przez całe lato... Zaczynamy się niepokoić o koty wolno-żyjące, dla których zimowe miesiące to najtrudniejszy nieraz okres a czasem decydujący o ich przeżyciu... I uczymy się cieszyć każdym dniem, bo dla niektórych naszych Ogonków rozpoczyna się walka z chorobą.

Harry... nasz podopieczny z Rzeszowa. Przygarnięty z kociej tymczasowej stołówki z uwagi na ogromne wychudzenie i podejrzenie, że dzieje się z nim coś, co może zagrażać jego życiu. Walczy z niewydolnością nerek. Dla niego jak i dla jego tymczasowej opiekunki to ogromne wyzwanie stawiane przez los każdego dnia. To lęk o jutro i walka o poprawę zdrowia. To leki, badania krwi, poszukiwania karmy nerkowej, którą Książę chciałby jeść...

Cykorka... nasza podopieczna z Warszawy przyjęta z likwidowanego schroniska w Krzyczkach... lata temu. We wtorek położyła się spać na kocyku... W środę wstała i idąc do miseczek zaczęła powłóczyć tylnymi łapkami. Serce nam zamarło. Od środy jest na kroplówkach. Do wczoraj miała znacznie obniżoną temperaturę. Nie je. Jest na lekach przeciwzapalnych, silnych lekach przeciwbólowych. Dała radę unieść lekko tylne łapki i nie ciągnie ich juz za sobą, ale stan wciaż ciężki. Nie je. Ma za sobą wykonany na cito rezonans. We wtorek zapadnie decyzja czy zmiany w kręgosłupie można zoperować. Nie wiemy co dalej. Wykonany rezonans dwóch odcinków ze zmianami w kręgosłupie pochłonął połowę uzbieranych miesiącami środków... Nie wiemy jak udźwignąć koszt operacji jeśli ta będzie konieczna...

To wszystko bardzo boli. To wszystko budzi lęk, niepokój i obezwładnia bezsilnością w obliczu tego całego kociego nieszczęścia.

Zazwyczaj radzimy sobie w takich sytuacjach zbierając fanty i wystawiając je dla chorych Ogonków, ale teraz brakuje już siły. Noce są już za krótkie...

Jeśli mieliście kiedyś taki dzień, kiedy myśleliście sobie, że teraz musi się wydarzyć coś dobrego, bo inaczej całe to nieszczęście was pochłonie, to my mamy właśnie taki dzień, tydzień... a w zasadzie miesiąc. Chcielibyśmy bardzo, by wydarzyło się dla odmiany coś dobrego. I Wam życzymy, by wszystko, co Was dziś przerasta, odbiera siłę i zabiera radość odmieniło się. By los przyniósł Wam dzisiaj, jutro lub choćby w poniedziałek coś, po co warto wstać rano i powiedzieć sobie po cichu "dam radę".

sobota, 24 listopada 2018, kocieadopcje

Polecane wpisy

  • Leczenie Cykorki

    U Cykorki lepiej!:) Poniżej zamieszczamy opis badania jakie wykonaliśmy. Dzięki temu badaniu ortopeda zalecił nam leczenie farmakologiczne, które (dziś możemy t

  • Czarny Piotruś księciem Harrym. Leczymy chore nerki.

    Czarny Piotruś na przekór losowi, na przekór wszystkiemu dostał na imię Harry. Imię książęce, jak by nie było. Co prawda jest czarny a nie rudy, ale chcemy dać

  • Ratunku! :( Nowy tymczasik... Czarny Piotruś

    "...I kolejny kot przybłąkał się do rzeszowskiej kociej stołówki. Domowy, miziasty i... zagłodzony. Normalnie kościotrupek, jeszcze tak wychudzonego kota nie wi