Blog > Komentarze do wpisu
Maurycy znalazł domek. Staś dołączył do Kotów i Spółki

Ledwo Maurycy pojechał do swojego własnego domu, a jego miejscówkę w DT w Rzeszowie natychmiast zajęła inna kocia bieda.
 
“Nowy” przybłąkał się dokładnie w to samo miejsce, z którego został zabrany Maurycy, czyli na kocią stołówkę, gdzie są dokarmiane koty wolno żyjące. Wziął się nie wiadomo skąd, tak po prostu zaczął przychodzić dodatkowy kot. Był bardzo brudny, chodził na przykurczonych łapkach, co by wskazywało, że to jakiś zagubiony kotek, który w strachu spędził niemało czasu w jakiejś ciemnej kryjówce. Ale w końcu głód przezwyciężył strach i kocina wylazła z kryjówki na poszukiwanie pożywienia. Prawdopodobnie na początku wychodził tylko w nocy i stąd trafił na kocią stołówkę, gdzie po pewnym czasie zaczął przychodzić regularnie. Zawsze grzecznie czekał aż koty zjedzą, dopiero wtedy nieśmiało podchodził.
A stołówka była dość oddalona od miejsca jego bytowania, gdzie prawdopodobnie zamelinował się na stałe. Wiem, bo kiedyś po kolacji kotek zaczął udawać się w dziwnym kierunku, a ja, niczym szpieg, udałam się za kotkiem. I doprowadził mnie do miejsca, w którym zniknął w wysokich trawach, a na końcu tych traw był jakiś stary zniszczony budynek. Stąd wiem, że mieszkał w pustostanie, starym budynku z oknami zabitymi deskami i składem rupieci obok. Od strony ścieżki niewiele można było zobaczyć, ale w inny dzień wróciłam w to miejsce i od drugiej strony zobaczyłam na opuszczonym budynku stary, prawie zatarty napis “Ślusarnia STACH”.
 
No to kotek dostał na imię Stanisław, w końcu miał swoją ślusarnię :). I to był teraz jego dom, gdzie wracał po posiłkach.
Kotek był okropnie chudy, chociaż przedłużone futerko maskowało obraz jego faktycznego stanu. Dopiero jak go wzięłam do domu i przy próbie pogłaskania wyczułam wszystkie kosteczki, zdałam sobie sprawę w jakim jest stanie. Na tym biedaku można się uczyć kociej anatomii. Przy  głaskaniu cichutko pomiaukuje, mam wrażenie, że jego boli nawet dotyk :(
 
Taka jest historia kota Stasia, choć dokładnej historii nie poznamy nigdy. Nigdy nie dowiemy się skąd wziął się w tym miejscu, czy miał kiedykolwiek dom, jaki ten dom był i dlaczego go stracił. Bo trudno mi jakoś uwierzyć, że kot z przedłużonym włosem urodził się na wolności...
 
Ale teraz los Stasia odmienił się całkowicie. Teraz już nigdy nie zabraknie mu jedzenia, opieki, będzie czyjś i będzie kochany. To już mu obiecałam. Zrobimy z niego pięknego kota i poszukamy domu najwspanialszego na świecie.
 
Aktualnie Staś jest już odrobaczony, odpchlony i wykastrowany. Według wstępnych oględzin weterynarza kotek ma ok. 2 lata. Jednak kiedy go obserwuję, to wydaje mi się, że jest dużo młodszy. Pomimo zabiedzenia wyniki krwi ma w miarę dobre, i co najważniejsze testy FeLV/FIV ujemne, czyli jest zdrowy!! Niedługo zostanie zaszczepiony, a potem powoli zaczniemy szukać domku stałego. Ale musimy się jeszcze lepiej poznać, żeby wiedzieć jaki dom będzie dla Stasia najbardziej odpowiedni.
 
Teraz prosimy o kciuki, żeby od tej chwili Staś był już zawsze szczęśliwy.



niedziela, 12 sierpnia 2018, kocieadopcje

Polecane wpisy

  • Leczenie Cykorki

    U Cykorki lepiej!:) Poniżej zamieszczamy opis badania jakie wykonaliśmy. Dzięki temu badaniu ortopeda zalecił nam leczenie farmakologiczne, które (dziś możemy t

  • Ogonki w potrzebie

    Listopad to z wielu powodów trudny czas i dla ludzi i dla kotów. Wspominamy częściej niż w innych miesiącach najbliższych, którzy odeszli... Żegnamy ciepłą jesi

  • Czarny Piotruś księciem Harrym. Leczymy chore nerki.

    Czarny Piotruś na przekór losowi, na przekór wszystkiemu dostał na imię Harry. Imię książęce, jak by nie było. Co prawda jest czarny a nie rudy, ale chcemy dać