Blog > Komentarze do wpisu
Jak koty wybierają własne ścieżki, czyli norweski Cezary w domu

Wiele osób interesowało się dziejami porzuconego na Bielanach Cezarego. Dziękujemy! Najważniejsza wiadomość to ta, że Cezary MA DOM!

Nie mieliśmy pewności kiedy o tym napisać, gdyż... ta adopcja była trochę inna niż wszystkie. Nowy dom został przepytany na okoliczność przyjęcia kota (tzw. ankieta przedadopcyjna). I wszystko grało. Cezary zapakował swój plecaczek i - z Bielan - przeprowadził się na... Bielany (na inne osiedle).


Niestety pierwszego dnia... uciekł przez okno (parter). Byliśmy pewni odebrania kota, jak tylko go odnajdziemy. Jednak tego samego dnia Cezary wrócił – okazało się, że wyszedł sobie na niedaleki spacer, poznawał nowe rejony. Potem – po naszych przestrogach, rozmowach i ewentualnej opcji powrotu Cezarego, nowa opiekunka pilnowała go. Mimo to Cezary miauczał, wołał, wył, że kategorycznie żąda spacerów.
Opiekunka się poddała i okazało się, że to opcja, która odpowiada Cezaremu.
Prawdopodobnie, przed porzuceniem, był on kotem wychodzącym i takie zachowanie miał zakodowane. Oprócz tych spacerów po okolicach jest to domowy, kanapowy mruczuś!
Ponadto spacery są w pobliżu, a Cezary znalazł sobie też ulubioną kocią koleżankę, z którą wyleguje się na trawniku.

Oswoiliśmy się z myślą, że tak ma być. Cieszymy się z faktu, że Cezary ma dom, choć nasze obawy i wątpliwości długo w ciszy rozważaliśmy. Najważniejsze dla nas jest to, że Cezary jest szczęśliwy, mimo iż dla niego właśnie zrobiliśmy duży wyjątek w naszych adopcyjnych standardach.

 

Interwencje Bielany: Cezary

piątek, 23 sierpnia 2013, kocieadopcje

Polecane wpisy