Blog > Komentarze do wpisu
Lili - historia okaleczonej koteczki z happy endem :)

Od samego początku istnienia Kotów i Spółki - koteczka z Rzeszowa o imieniu Lili była i jest częścią naszej kociej drużyny. Do tej pory jednak nie pisaliśmy o niej i nie mieliśmy okazji jej Wam przedstawić. Dziś nadrobimy zaległości.

"Lili jest piękną i bardzo szczęśliwą koteczką. Ale nie zawsze tak było, historia Lili niestety jest bardzo tragiczna...

Domową kotkę ktoś bardzo nieodpowiedzialny (nie napiszę że człowiek, bo w tym miejscu wstyd mi za ród ludzki) wywiózł i porzucił na stacji benzynowej usytuowanej w lesie. Kotka koczowała w tym lesie i tam przydarzył się okropny wypadek, prawdopodobnie zaatakował ją lis. Kiedy ją znalazłam miała urwaną łapkę, z kikuta sterczały kości, wysadzone na wierzch oko, z którego strumieniem lała się ropa i urwany kawałek ogona. Kotka była zagłodzona do granic możliwości, kiedy ją zobaczyłam gryzła suchy chleb. A przecież na tej stacji był bar, czyli choćby resztki jedzenia. No i pracowali tam ludzie... Nikt nie pomógł tak okaleczonemu kotu, panie z baru ograniczyły się jedynie do stwierdzenia, że ten kot zimy na pewno nie przeżyje.

Przeszłyśmy z Lili bardzo długą drogę, ale teraz Lilunia jest dowodem na to, że kaleki kot też może być szczęśliwy. Kikucik łapki pięknie się zagoił i zarósł futerkiem, oka na szczęście nie trzeba było usuwać chociaż jest ono puste, bo wszystkie struktury oczne zostały zniszczone i Lili na nie nie widzi. Ogonek też ładnie się zagoił. Lili bez łapki i bez oka radzi sobie świetnie, widzi wszystko to, co chce zobaczyć i wskoczy tam, gdzie chce wskoczyć. Jest bardzo pogodną kotką i bardzo kocha człowieka. A ja dzięki Lili zrozumiałam dlaczego kalekie dzieci kocha się bardziej niż te pełnosprawne.

Ale czasami zła przeszłość wraca do Lili, wtedy zaczyna miauczeć i chce gdzieś uciekać. Trzeba ją wtedy wziąć na ręce, przytulić i szepnąć do uszka, że przecież jest już bezpieczna, że zło już nie wróci i wtedy się uspokaja.

Nie szukam już dla Lili domu. Na początku szukałam, ale nie każdy jest gotowy do opieki nad takim kotem. Teraz wiem, że zbyt dużo przeszłyśmy razem i ta więź jest chyba nierozerwalna..."

Lili przebywa w domu tymczasowym w Rzeszowie - razem z Kulką, Złotkiem i Szymusiem. I tak samo jak inni nasi podopieczni co jakiś czas potrzebuje wsparcia - karmy, badań, żwirku. Jeśli mielibyście ochotę wesprzeć Lili choćby grosikiem, to otwieramy niniejszym kocią skarbonkę i zapraszamy do dorzucenia się :)

Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
ul. Kawęczyńska 16 lok. 42 a, 03-772 Warszawa
76 2030 0045 1110 0000 0255 7500

W TYTULE PRZELEWU: "BLOX LILI"



sobota, 20 października 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy

  • Filmy dla Kotów i Spółki na jesienne wieczory

    W ostatnim tygodniu trafiła do nas fantastyczna paka z filmami przeznaczonymi na nasze aukcje charytatywne. Filmy są wyjątkowo ciekawe więc wskakujcie w ciepłe

  • Maurycy

    Nowy znajdek ma już imię - Maurycy. "kocurek ma bardzo ostre zapalenie pęcherza. Na szczęście udało się złapać mocz do badania i faktycznie na tej wolności doro

  • Nowy Znajdek...

    No i wyszło na to, że znowu mamy kota :((( Skąd się wziął? Został podrzucony w miejscu, gdzie karmię swoje dziczki. Jest to miejsce (parking) przy dużym zakładz