Blog > Komentarze do wpisu
Kocia impreza! :]

Tak się złożyło, że we wrześniu obchodzimy podwójny jubileusz.

Jak co roku - już piąty raz - dom tymczasowy Poddasza i Mamuśki przeżywa na nowo kocią radość z powodu swojego istnienia. Jedynym sensownym sposobem na uczczenie pięciu lat ciężkiej pracy jest zorganizowanie "wypasionej" kociej sjesty w rytmie salsy, rumby i dźwięków otwieranych saszetek z pysznościami :) Bo nie ma lepszego widoku nad kocie pysie rozmruczane nad miseczkami.

Drugim powodem do świętowania są narodziny Kotów i Spółki na Facebooku oraz na tym blogu :) Mamy już cały roczek za sobą w gronie przyjaznych domów tymczasowych, dzielnych kotów i całej grupy niezwykłych ludzi, którzy wspierają nas fantami, paczuszkami, wirtualnymi adopcjami i zakupami na naszych kocich aukcjach i bazarkach.

Gdy zaczynaliśmy rok temu, nie wiedzieliśmy czy przetrwamy. Jak się jednak okazało już w pierwszych dniach, coś, co miało być ogromnym wyzwaniem - stało się niezwykłą frajdą - pasją połączoną z ogromną dawką pozytywnej energii płynącej od Was :)

Nasza praca na co dzień to ciągłe zmaganie się z kocimi tragediami, chorobami, brakiem domków docelowych i kurczącymi się funduszami. Dzięki temu, że jesteście z nami, te zmagania nie załamują nas tylko dodają siły.

Wam zawdzięczamy ten wiatr w żaglach, który tak daleko nas zaniósł i jednocześnie doprowadził nas do bezpiecznej przystani.

A teraz, żeby Wam już nie przynudzać, zapraszamy na reportaż z weekendowego świętowania naszego podwójnego jubileuszu. Chcielibyśmy, byście byli jego częścią. Choć nie uda nam się przesłać każdemu z Was kociego mruczenia, mamy nadzieję, że dzięki tym zdjęciom, poczujecie się częścią naszej kociej rodziny :)

Zaczynamy. Punktualnie o 14.00. Prowizoryczny koci stół wykonany z kartonu (wypchany od środka kocykami) został nakryty talerzykami. Pierwsze Brzusie zjawiły się błyskawicznie ;)

Nakładamy jedzonko. Tulinka (w lewym dolnym rogu) jest u nas od niedawna - dopiero uczy się kocich manier i tego, że jedzonka dla niej nie zabraknie, więc nie trzeba jeść na zapas. Póki co - jak widać napełnia brzuszek jako pierwsza ;)

Kocia impreza się rozkręca. Przychodzą kolejne Ogonki. Każdy chce spróbować.

Chwila wzniosłej ciszy przeplatanej kocim mlaskaniem.

Fruzia jeszcze nie odważyła się wybrać na sjestę do zupełnie obcego pokoju. Do niej poczęstunek został przyniesiony w ramach kociego cateringu ;)

Tymczasem w drugim pokoju...

Większość Ogonków uznała, że poczęstunek był pyszny i pora na sjestę. Pozostali najwytrwalsi znawcy kociej kuchni.

I oczywiście Tulinka :)

Jak widać pałaszowaniom nie było końca ;)

Kocie maniery to coś, czego Tulinka jeszcze musi się nauczyć (po lewej). Ale przecież takie pyszności nie mogą się zmarnować...

Buranio z Cykorką to nasza kocia starszyzna plemienna. Do nich, tak jak do Chucka Norrisa, jedzonko musi się pofatygować osobiście ;)

Cykorka uznała, że najlepiej jada się w kocim domku.

Dobrze, że Tulinka chociaż po całej uczcie dokładnie umyła łapki i pysiaka :)

Najmłodsze pokolenie (w tym wypadku w postaci Krzysi) jest najbardziej łase na miękkie jedzonko...

Krzysia uwielbia saszetki...

Ciężko jej odejść od jedzonka :)

Pchełka uczy się od Burania i Cykorki jak przywoływać do siebie kociego kelnera ;)

Jak widać wrzesień to miesiąc mruczenia w zespole Kotów i Spółki. Dziękujemy Wam, że jesteście jego częścią :)

poniedziałek, 10 września 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy