Blog > Komentarze do wpisu
Tak wygląda pęknięte kocie serce...

Wczoraj po trzech latach od adopcji wróciła do nas Fruzia. Nie ważne, że pękło nam serce. Ważne, że serce pęknięte zobaczyłyśmy w kocich oczach. Oczach, które nam kiedyś zaufały. I które teraz straciły wszystko, co miały.

Czeka nas długa droga do zbudowania mostu między jej światem a nami.

Opiekunowie nie potrafili nawiązać z nią kontaktu. Przypuszczamy, że stan Fruzi gwałtownie się załamał, gdy do jej świata wkroczył duży pies, którego Fruzia bardzo się bała.

Postanowiliśmy dokumentować tutaj naszą pracę z Fruzią. Robimy to, by znaleźć dla niej pomoc. Jeśli przyjdzie Wam do głowy pomysł co zrobić, jak zrobić, by dotrzeć do Fruzi i jej pomóc - piszcie do nas: kocieadopcje@gazeta.pl

Z tego, co wiemy, dla Opiekuna Fruzi była to ciężka decyzja i wynikała z bezsilności. Jesteśmy wdzięczni, że nie ukrywał tego przed nami i że Fruzia nie została porzucona. Że wróciła do nas.

Będziemy regularnie opisywali nasze drobne sukcesy i porażki. Być może historia Fruzi pomoże innym Ogonkom, być może inne Ogonki podzielą się z Fruzią swoim doświadczeniem. Bądźcie z nami, bo bez Was serce nam pęknie.

A teraz zaczynamy.

DZIEŃ PIERWSZY (14.07.2012 - sobota 15.00).

Przygotowanie kociego pokoiku - będzie służył przez najbliższe dni/tygodnie jako azyl/kwarantanna dla Fruzi do czasu, gdy kicia będzie gotowa na dołączenie do stada. Z uwagi na informacje o tym, że Fruzia w ostatnim czasie zaczęła się załatwiać pod siebie - usunęliśmy wykładzinę, zbędne legowiska. Legowiska, które pozostały zostały obłożone pieluszkami. Zostawiliśmy w pokoiku otwartą kuwetkę (po pierwsze dlatego, by widzieć, czy brzuszek i nerki pracują, po drugie dlatego, by kotkę, jeśli zacznie się w kuwecie chować - łatwiej było wynieść z kuwetki i położyć na legowisku). Kuwetka została ustawiona w zacisznym kąciku tak, by dawała poczucie bezpiecznego miejsca. W pokoiku została miseczka z wodą i z chrupkami oraz kilka zabawek ułożonych blisko siebie - tak, byśmy mogli ocenić, czy podczas naszej nieobecności w pokoiku kotka zaczyna się nimi interesować.

Bardzo ważne - zasłoniliśmy wszystkie niedostępne dla nas kryjówki, które mogłyby uniemożliwić nam kontakt z kotką i które mogłyby wyrządzić kici krzywdę, gdyby próbowała się w nie wcisnąć.

Staraliśmy się, by każde legowisko było w oczach kota - kryjówką. Jednocześnie chcieliśmy, by w przypadku każdej kryjówki możliwy był nasz kontakt z kicią (głaskanie).

Pierwsze godziny od pozostawienia kici pod naszą opieką:

Fruzia ma bardzo przyspieszony oddech. Mocno zaróżowiony nosek. Naszą uwagę zwróciły dwie rzeczy - dość daleko wysunięte trzecie powieki i jest straszliwie wychudzona. Ma zapadnięte boczki i wystający kręgosłup. Bardzo intensywnie linieje. Sierść, która wychodzi jest matowa i szorstka. Kicia jest czyściutka, brak jakichkolwiek widocznych obrażeń. Przerażona. Co jakiś czas liże nosek (oznaka zdenerwowania / lęku?)

Kicia płacze pod drzwiami...

Tak reaguje na kocie jedzenie - bardzo intensywnie pachnące rybą. Nie liczymy na to, że zacznie jeść. Liczymy na to, że pobudzimy jej brzuszek, że bodźce zewnętrzne, które zazwyczaj dla kotów są pozytywne - zaczną przynosić uspokojenie i pobudzą apetyt.

Ostatnie stadium - rezygnacja. Fruzia stara się wtopić w ścianę. Ma obojętny wzrok. Oddech, który do tej pory był bardzo przyspieszony - uspakaja się. Kicia wpada w apatię. W pewnym momencie kładzie się pysiem na przyniesione jej jedzenie jakby to było po prostu legowisko.

Zdjęcia nie oddadzą tego, co widzieliśmy wczoraj. Dlatego mamy kilka filmików. Chcemy poprzez dokumentowanie kolejnych kroków wychwytywać to, co się sprawdza a co przeszkadza Fruzi w zrobieniu kroczka na przód. Chcemy Wam też pokazać, jak wygląda nasz "czas wolny", który codziennie poświęcamy Ogonkom. Tak wygląda praca Kotów i Spółki, gdy nie piszemy na blogu czy na FB.

Fruzia - Pierwsza godzina... Zwróćcie uwagę na jej przyspieszony oddech na każdym z tych filmików. Będziemy go później porównywać.

http://youtu.be/cKJQl0CkP-w

http://youtu.be/21-uV5DZqgY

Fruzia - czeka aż się okaże że to tylko zły sen... A my staramy się nawiązać pogawędkę z jej brzusiem.

http://youtu.be/MT6-MdHcDDQ

http://youtu.be/j7yI_x0ddjE

Fruzia - ostatni etap - poddaje się.

http://youtu.be/oq3ZGWtWVp0

Fruzia - leżymy pysiem na jedzonku...

http://youtu.be/887aPR4o2iU

Fruzia - zaczynamy reagować na mizianie.

http://youtu.be/Ng_MixOaqns

Kotka do końca dnia nic nie zjadła, nie piła, nie skorzystała z kuwetki. Jednak również nie załatwiła się ani razu pod siebie. Wyszliśmy też z założenia, że będziemy intensywnie działać pod względem jej kontaktu z nami. Dlatego od chwili pojawienia się u nas co jakiś czas ktoś wchodzi do jej pokoiku i albo siedzi na jej widoku tylko do niej mówiąc, albo intensywnie głaszcze ją. Podczas głaskania mamy nadzieję po pierwsze pomóc jej w zrzuceniu sierści, która najprawdopodobniej w wyniku stresu wychodzi w bardzo dużych ilościach, po drugie mamy nadzieję, że głaskanie pobudza jej układ nerwowy i krążenie. Mamy nadzieję, że taki masaż kociego ciałka zacznie po jakimś czasie ją relaksować. Tym bardziej, że jak na razie poddaje się temu zabiegowi bez walki i bez sprzeciwów. Ulega dotykowi. Pod koniec kicia w reakcji na głaskanie odwróciła pysia od ściany w naszą stronę i przysunęła się bliżej do nas.

A tak wyglądała (poniżej) rok po adopcji...

I razem ze swoją kocią przyjaciółką Moną (koteczka z tyłu), która została u Opiekuna.

Widząc zmiany jakie w niej zaszły, mamy jedynie nadzieję, że nie jest dla niej za późno. Że uda nam się dotrzeć do jej serduszka i je poskładać na nowo.

DZIEŃ DRUGI 15.07.2012

Od rana mamy dobre wieści. Dziś bez zdjęć, ale i tak będzie relacja :) Fruzia skorzystała z kuwetki. W nocy pojawiło się siuuuu... :) Pieluszki wszystkie suche, brak jakichkolwiek zabrudzeń. Po nocy zniknęła też cała miseczka z mokrym jedzonkiem. Odrobina jedzonka mokrego z drugiej miseczki i przypuszczalnie też kilka chrupków bo w miseczce z chrupkami był zrobiony dołek :)

Oddech spokojny. Źrenice nie są powiększone. Reagują na światło zwężeniem.

Po południu w kuwetce pojawił się kupalek oraz kolejne siuuuuu.

Fruzia regularnie jest brana na kolana i głaskana. Nie protestuje, nie wyrywa się. Pod koniec jednej z dłuższych sesji głaskania, czochrania i miziania (chodzi o różne rodzaje natężenia głaskania i głaskanie wszystkich partii ciałka od pysia po ogonek i po brzuszku i po grzbiecie) Fruzi zaczyna cichutko drgać gardziołko. Nasze przypuszczenie to że Fruzia cichutko zaczęła mruczeć, ale musimy to jeszcze za jakiś czas zweryfikować.

Nasze spostrzeżenie po nocy jest takie - że choć zakładaliśmy, że Fruzia jest w stanie skrajnego przerażenia (po relacjach od Opiekuna i po pierwszych chwilach u nas) - jej stan nie jest tak tragiczny jak nam się wydawało. Jeśli obudził się apetyt i brzuszek z nerkami działają, to nie może być tak źle z naszym Ogonkiem. Zauważyliśmy też, że reaguje zaciekawieniem a nie tylko lękiem na różne sytuacje. To zaciekawienie jest jak na razie naszym największym sprzymierzeńcem.

niedziela, 15 lipca 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy

  • Wieści od Fruzi

    Pamiętacie Fruzię? Opisywaliśmy ją tutaj: http://kocieadopcje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1282812 Powracamy do niej, ponieważ w ostatnich dniach

  • Czwarty tydzień Fruzi

    Fruzinek czuje się coraz lepiej pod naszą opieką :) Zabawa światełkiem laserowym przed snem staje się już naszą codziennością. Fruzia bardzo lubi się bawić. Zap

  • Trzeci tydzień Fruzinki

    Minął trzeci tydzień naszej pracy z Fruzią. Kicia odważyła się już biegać po pokoju za światełkiem laserowym. Wciąż jednak wydaje się być bardziej "stacjonarnym

Komentarze
2012/07/15 16:26:24
W pierwszej chwili pomyślałam, że może taka pieluszkowa zasłonka na posłanku by pomogła jej się zrelaksować. Schowałaby się przed wszystkim i wszystkimi. Później przyszło mi do głowy, że może dobrze by było, żeby od czasu do czasu ktoś z nią siedział.

Później przeczytałam post do końca i poczułam ulgę. Trzymam za nią mocno kciuki i przesyłam mnóstwo miziania.

Pozdrawiam serdecznie.
PM.