Blog > Komentarze do wpisu
Dzień trzeci - przełom :)

Dla wszystkich, którzy śledzą losy Fruzi mamy garść dobrych wiadomości.

Po południu zabraliśmy Fruzię na badania kontrolne - niepokoiła nas jej obniżona waga i sierść wychodząca w ilościach hurtowych. Zrobiliśmy badania krwi - wyniki w normie (!) :) Odrobaczyliśmy profilaktycznie i zważyliśmy. Kicia musi przytyć minimum 0,5 kg by wrócić do wagi, jaką powinna mieć przy swojej wielkości. Pani doktor potwierdziła też nasze przypuszczenia, że Fruzia wygląda na kocia w stanie depresji. Stan ten może utrzymywać się kilka dni lub kilka tygodni. Ale nieustannie z nią pracujemy, by pomóc jej jak najszybciej ocknąć się z tego stanu.

Kicia w nocy zjadła kolejną porcję mokrego jedzonka z puszki. Ewidentnie jej nosek zwiedził też środek miseczki z chrupkami. Wciąż załatwia się jedynie do kuwetki. Planujemy pod koniec tygodnia rozpocząć sprzątanie pieluszek. I pozostawimy tylko kilka, żeby miała znajomy zapach. Dziś już jedna z pieluszek została zastąpiona kocykiem - Fruzi bardzo się ta zmiana spodobała.

Kicia miała dzisiaj kilka sesji mizianek podzielonych na kilka etapów. Kilka razy mizianki odbywały się na kolanach w takiej pozycji, że łapki i pyszczek leżały na jednej ręce, a druga ręka głaskała nie tylko grzbiecik, ale i odsłonięty w ten sposób brzuszek. Zawsze zaczynamy tak samo - od zbliżenia dłoni do noska i pozostawienia jej tak przez chwilę, żeby Fruzia mogła nas niuchnąć. Potem dłonią miziamy delikatnie boczek jej pysia i przechodzimy do głaskania całego ciałka.

Wyszliśmy z prostego założenia. Kot wystraszony czy zestresowany - zwija się w kłębuszek, podwija łapki i ogonek. Jeśli wyprostujemy ogonek, odsuniemy go od ciałka i będziemy prowokować wyprostowanie łapek i rozprostowanie brzuszka - do kociej główki dojdzie sygnał że skoro ciało nie jest skulone - nie boi się. Skoro ciało się nie boi - głowa też zaczyna się odprężać. I wiecie co? To działa! :) Ku naszemu ogromnemu zdumieniu, po kilku naszych próbach kocio samo zaczyna się rozprężać i rozciągać. Fruzia sama wywołuje u siebie stan rozluźnienia! :) Pokonujemy więc już tylko połowę drogi - drugą przemierza sama Fruzia.

I na koniec całej masy różnego rodzaju głaskania, czochrania - za firanką, bez firanki, na kolanach, na kocyku - znaleźliśmy włącznik mruczenia. Tak! Fruzia mruczy! I to jak! Tak głośno, że nie mieliśmy żadnych wątpliwości :) Fruzinek potrafi mruczeć na pełen regulator! :) Okazało się, że włącznik mruczenia u Fruzi znajduje się na wysokości nasady ogonka. Gdy wystarczająco długo czochramy koniec kręgosłupa - miejsce w którym przechodzi on w ogonek - Fruzia zaczyna odsuwać ogonek od ciałka - czyli wychodzi sama ze stanu skulenia - podnosi się na tylne łapki i zaczyna donośnie mruczeć! 

Kolejna zmiana jaką odnotowaliśmy - jedzenie znika już nie tylko w nocy ale i w dzień!

I jeszcze jedno. Kicia w pierwszej chwili reaguje skuleniem, stara się wtopić w ścianę i szybko oddycha. Jednak po chwili, gdy podsuwamy rękę, dajemy ją powąchać, zaczynamy od miziania pućków i głaszczemy grzbiecik - oddech się nagle uspakaja.

W ciągu dnia Fruzia za każdym razem, gdy leży w jakimś zaciemnionym kąciku i kuli się do ściany, jest brana na ręce i przekładana na kocyk na parapecie - tam, gdzie jest jasno, gdzie jest miękko, gdzie ma miseczki z jedzeniem i gdzie dzisiaj było słońce na którym Fruzia się dogrzewała (na noc ma już pożyczoną podusię elektryczną).

Mizianie odbywa się też w pobliżu miseczki z mokrym jedzeniem - nie wiemy czy słusznie, ale wydaje nam się, że jeśli skojarzymy jej intensywny zapach jedzenia, które powoduje u niej pobudzenie apetytu i pozytywne emocje - to może w końcu przełoży je też na uczucie jakie jej towarzyszy podczas głaskania.

I na koniec - Fruzia umyła sobie łapkę w czasie głaskania. To może być drobiazg, a może oznaczać bardzo wiele - kot w depresji, apatii - nie myje się. Mycie to pierwszy sygnał powrotu do normalności.

A futerko, które wychodzi teraz z niej strasznie to wynik stresu. Gdy stres już minie i gdy pomożemy jej się pozbyć tego nadmiaru sierści i pobudzimy jej skórę (obecnie ma straszliwy łupież) do normalnej pracy - wypadanie sierści powinno się zminimalizować.

Dzisiaj nastąpił przełom!

(To już nie są oczy przerażonego kota)

Dawnemu Opiekunowi Fruzi zdajemy relację co do postępów i wieści od kici. Wiemy też, że druga koteczka przez pierwszy dzień też była osowiała - tak jak Fruzia, ale następnego dnia zaczęła już szukać kontaktu z Opiekunami i domagała się głaskania.

Na koniec filmiki. Zwróćcie uwagę na jej spokojniejszy oddech i ułożenie ciała w porównaniu z pierwszym dniem. Dość znaczące jest też to, jak wyglądają jej oczy - są spokojne, powieki lekko się przymykają, uszka nie są położone do tyłu, pysio wydaje się być odprężony. Zauważcie jak leżą jej łapki - przestają być podwinięte. Pozwala na głaskanie brzuszka - najbardziej czułego kociego punktu. Widać też na filmikach, jak dużo wychodzi z niej sierści - i jak bardzo w pozbywaniu się tej sierści pomaga nasz koci masaż ciałka :)

http://youtu.be/SM7go8Q_V74

http://youtu.be/cLlJ3uO_XcY

Głaszczemy też zza firanki, by Fruzia miała wciąż poczucie, że jest bezpiecznie schowana i mogła się skupić na tym, co czuje.

http://youtu.be/pcqyhS_qtSA

poniedziałek, 16 lipca 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy

  • Wieści od Fruzi

    Pamiętacie Fruzię? Opisywaliśmy ją tutaj: http://kocieadopcje.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?1282812 Powracamy do niej, ponieważ w ostatnich dniach

  • Czwarty tydzień Fruzi

    Fruzinek czuje się coraz lepiej pod naszą opieką :) Zabawa światełkiem laserowym przed snem staje się już naszą codziennością. Fruzia bardzo lubi się bawić. Zap

  • Trzeci tydzień Fruzinki

    Minął trzeci tydzień naszej pracy z Fruzią. Kicia odważyła się już biegać po pokoju za światełkiem laserowym. Wciąż jednak wydaje się być bardziej "stacjonarnym