Blog > Komentarze do wpisu
Z dedykacją dla Domków Stałych - uratowaliście tyle istnień cz.1

Pierwszy wpis tego wyjątkowego tygodnia dedykujemy Domkom Stałym. Decydując się na adopcję daliście nowe życie nie tylko wybranym przez siebie Mruczkom, ale też szansę kolejnym Ogonkom, które trafiły do nas na zwolnione po adopcji miejsce na opuszczonej podusi.

Jesteśmy dumni, że wybraliście nas. Że odnaleźliście swoich kocich przyjaciół w naszych domach tymczasowych i że mieliśmy w tym swój malutki udział.

A teraz - zerknijmy wstecz...

FIGA.

Figa trafiła do nas 23.12.2007 roku... W schronisku spędziła jedną noc. O jedną noc za dużo. Była wystraszonym precelkiem, który wzięty na ręce zwijał się w kulkę w okół ręki. Nasza znajomość zaczęła się od pomyłki w ustalaniu płci. Tak, tak... Figa na początku miała być Kubusiem. Ale spłatała nam figla i okazała się 100% dziewczynką :]

Przed adopcją: 

I dzisiaj... po czterech latach od adopcji:

Kotka, która bała się wszystkiego - leży wtulona w człowieka... to dla nas prawdziwa magia. :) Kochany Domku Stały - zdziałaliście cuda. Jest też coś, o czym pewnie nie wiecie. Przygarniając Figunię i zwalniając miejscówkę w DT Poddasza&Mamuśki daliście też szansę na nowe życie tej trójce brzdąców: Milusiowi (obecnie Karmelek), Majeczce i Mili (obecnie Malażce). Wasza adpcja Figi uratowała tą trójkę muszkieterów :)

TOLUŚ.

A teraz zerkniemy w niezbyt odległą przeszłość. Pewnie część z Was pamięta jeszcze doskonale nasze poszukiwania domku dla Tolusia z Rzeszowa. Kiciuś stosunkowo długo czekał na domek. Ale wiemy już dlaczego. Bo czekał na ten szyty na miarę :) I wyczekał. Wytuptał go malutkimi łapkami.

Przed adopcją:

I trzy miesiące po adopcji, zdjęcia cieplutkie jeszcze:

Jest coś, o czym pewnie Domek Stały nie wiedział... Adoptując Tolusia dał szansę innemu kiciusiowi na ratunek. Toluś odstąpił swoją miejscówkę Rudiemu :) Dzięki temu ten śliczny rudy kocurek najgorsze mrozy tej zimy spędził na podusi zamiast przed zamkniętym piwnicznym okienkiem.

NELLY.

I znowu zrobimy mały skok w daleką przeszłość. 25.09.2007 roku pod nasze skrzydła trafiła Dzikuska vel Nelly. Zabrana ze schroniska. Prawdziwa dzika dzicz :) W domu tymczasowym widywaliśmy ją na szczycie regału. Wystawały tylko końcóweczki uszu. Nie chciała się z nami zaprzyjaźniać. Teraz wiemy dlaczego... :) Bo wolała oszczędzać swoje serduszko dla Domku Stałego...

Przed adopcją: 

I 4 lata po adopcji... Kto by pomyślał... :)

Z dzikuska wyrósł pieszczoch co z resztą widać po pysiaku :) Kolejny raz Domek Stały pokazał nam, że cierpliwość i wielkie serce potrafią pomóc kotu zrozumieć, że Dobry Człowiek nie jest zły :] Domek stały jednak zapewne nie wiedział, że przygarniając Nelly uratował też Marusi. Małemu zapłakanemu pyśkowi. Marusia, dzięki przeprowadzce do Domu Tymczasowego ze schroniska na miejsce po Nelly, nie straciła wzroku. Za co pewnie, gdyby miała okazję sama bardzo by podziękowała mrucząc :)

 

TYGRYNIA.

Tygrynia trafiła do biura fundacji w trakcie interwencji jako kotka wolnożyjąca. Nie mogła wrócić na miejsce bytowania. Nie była kotką dziką, lecz bardzo nieufną. Jej oczy mówiły, że bardzo pragnie ciepła i głaskania. Jej łapki niosły ją błyskawicznie do ulubionego kącika, jak tylko wyczuła jakiś niespodziewany ruch. W ciągu kliku miesięcy tymczasowania w biurze odważyła się wchodzić na kolana i poddawać się głaskaniu. Dużą radość zaczęły sprawiać jej zabawy piórkami i ganianie za laserkiem. Pewnego dnia pojawiła się bardzo cierpliwa Pani, którą Tygrynia zaczęła obwąchiwać, zbliżać się, oddalać. I tak spotykała się Pani z Tygrynią, aż któregoś dnia ich serca zaczęły nadawać i odbierać te same fale.

W tym dniu Tygrynia jednocześnie znalazła swój dom, swoją Panią i swoją kocią Przyjaciółkę. Oraz została mianowana Rysią. Dumną Rysią.

To był ostatni moment przeprowadzki Rysi do domku, gdyż biuro przenosiło się w inne rejony miasta i opieka nad nią byłaby bardzo utrudniona. W adopcji Tygryni ogromną rolę odegrała tymczasowa opiekunka P. Małgosia, Tygrynia została wyadoptowana przez joshua_adę.

 

TRILLIAN i ZAPHOD.

To rodzeństwo kociąt zostało podrzucone w kartoniku do kliniki weterynaryjnej. Wystraszone, drżące, przytulone do siebie. Brudne i zapchlone. Zaniedbane. Zostały zabrane do DT u joshua_ady, by tam oczekiwać na domek, któremu postanowią podbić serce. Czarowały całą paletą najróżniejszych strategii. Od fikuśnych pozycji, przez figlarne zabawy, aż po tęskne oczy w obiektywie aparatu. W podbojach sercowych były tak skuteczne, że przyszły Opiekun nie miał serca rozdzielać rodzeństwa.

Poszły do domku razem, razem rozrabiają, razem urządzają zabawy rodem z Mission Impossible, by dostać się do swoich miseczek, czy pod kołdrę śpiacego jeszcze Opiekuna. Nadal są wdzięcznym obiektem fotografowania!

 

Domek stały Trillian i Zaphoda sprawił, że w DT u joshua_ada już niedługo mogły pojawić się kolejne kocie biedy z interwencji z Bielan: połamana Misia i zakatarzony na granicy przeżycia Kropuś. Oba dziś zdrowe. Czekając 11 miesięcy na swój wymarzony domek... postanowiły, że będzie nim jednak domek tymczasowy i ze statusu "tymczasów" przeszły na tzw. status "rezydentów". Są na tyle przyjazne, że dobrze znoszą obecność każdej nowej kociej biedy w DT.

poniedziałek, 13 lutego 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy