Blog > Komentarze do wpisu
Walentynkowy tydzień z Pysiem, Kotami i Spółką :]

Lada chwila zacznie się nowy tydzień. Dla niektórych poniedziałek będzie kolejnym Dniem Świstaka, w którym wszystko dokładnie przypominać będzie piątek, który z kolei we wszystkim przypominał czwartek przypominający środę, która była do złudzenia podobna do wtorku... itp itd...

Ten tydzień dla Kotów i Spółki będzie jednak wyjątkowy. Szykowaliśmy się na ten tydzień od jakiegoś czasu gromadząc pilnie dane i relacje świadków. I w końcu zaczynamy.

Zapytacie, czemu Pysio stał się patronem całego tygodnia? I to TEGO tygodnia, w którym wypadają Walentynki? Otóż Pysio jest naszym mruczącym symbolem Walentynek. Trafił pod nasze skrzydła dokładnie 4 lata temu... 14. lutego. Wygrał wtedy na loterii los na nowe życie i przepustkę do ciepłej podusi.

Domy Tymczasowe, które skupiły się w okół Kotów i Spółki, to coś więcej niż "projekt". To ludzie, którzy poświęcają swój prywatny czas, a nieraz i zasoby finansowe po to, by jakiś Ogonek dostał taką szansę na nowe życie jak Pysio. To ludzie, którzy wkładają w ratowanie kotów całe swoje serce. I dlatego jest to dobry czas, by zerknąć wstecz na pracę osób, które na tym blogu pojawiają się z nowinkami z kociego świata.

Domy te nie miałyby jednak szansy na pomaganie kocim łapkom, gdyby nie osoby, które adoptując od nas kota, nie tylko ratują go dając mu ciepły dom, ale i zwalniają miejscówkę dla kolejnego Ogonka. Kolejny Ogonek nie mógłby się u nas jednak pojawiać po każdej adopcji, gdyby nie Wirtualni Opiekunowie, którzy wspierając wybranego kota pozwalają nam zmierzyć się z kosztami utrzymania naszych podopiecznych. Całość tej układanki nie działałaby również tak sprawnie, gdyby nie Osoby, które przekazują nam fanty na nasze bazarki i aukcje na Allegro, gdyby nie Osoby, które te fanty kupują i tym samym zapewniają naszym podopiecznym karmę, żwirek i opiekę medyczną.

Koty i Spółka to żywy organizm, który oddycha, rozwija się i nieustannie uczy przetrwania. To organizm, w środku którego bije ogromne serce ułożone jak w puzzlach z całej masy ludzi i kotów, bez których nic nie byłoby możliwe.

I nawet, jeśli nienawidzicie Walentynek, zerknijcie do nas w tym tygodniu. Zobaczycie ułamek naszej układanki, która cały czas pulsuje i ma nadzieję, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym nasza praca nie będzie już nikomu potrzebna, bo koty znajdą wymarzone domy i go nie stracą już nigdy.

Autor: Monika Zimakowska
niedziela, 12 lutego 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy