Blog > Komentarze do wpisu
Pysio znalazł dom!

Transfer roku...

Po 4 latach tymczasowania Pysio wybrał sobie w końcu własny domek :] Zebrał się na odwagę, spakował plecaczek i oznajmił, że się wyprowadza.

Na razie jesteśmy bardzo ostrożni w okazywaniu radości, bo teraz wszystko w łapkach Pysia i Balbinki, jego nowej kociej przyjaciółki. Jesteśmy dobrej myśli, ale Pysio musi to wszystko jeszcze dokładnie przemyśleć, poukładać sobie w główce i w... brzuszku (bo Pysio mysli brzuszkiem).

Najbardziej stresującym momentem było pakowanie się do transporterka. W nowym domku Pysio niuchnął się z Balbinką tuż po przybyciu. Nie było prychania. Pysio zwiedził w przelocie swój nowy pokoik, w którym ma drapaczek, kocyki, kartonik, swój hamaczek, kuwetkę i miseczki z piciem i jedzeniemoraz ulubione zabawki. Na dłuższą chwilę zatrzymał się na parapecie, zaciekawiły go bardzo gałązki - bo w naszym domu tymczasowym gałązki są baaaaaaardzo daleko, że Pysio ich pewnie nawet nie widział. Potem jednak stwierdził, że najbezpieczniejszą miejscówką będzie ta za biurkiem.

Kochani, potrzebne są ciepłe myśli i masa kciuków za Pysiolka i jego nową rodzinę.

sobota, 18 lutego 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: seidhee, *.warszawa.vectranet.pl
2012/02/18 19:32:49
Hurra! Pynio wreszcie doczekał się domku! Kciuki u rąk i nóg trzymam!
-
2012/02/19 14:00:47
Po cichutku zawsze wierzyliśmy w to, że ktoś się w Pysiu zakocha ze wzajemnością :) Na razie niuniek wciąż za biurkiem. Ale wybrał się już na siusiu do kuwetki - co znaczy, że strach, nie ma aż tak wielkich oczu, żeby się nie przejść na małą poranną toaletę :) Nic nie jemy i nie pijemy, zapach szyneczki jeszcze nie działa, ale już główka z zaciekawieniem zaczyna się wyłaniać. Ja obstawiam, że jego zaintrygowały te gałązki za oknem i że będzie chciał je jeszcze sobie dokładniej pooglądać. Kciuki u nas też, wszystkie, mocno zaciśnięte. Kocia drużyna też na stanowiskach i zaciska za Pysia pazurki.
-
2012/02/19 19:46:15
No i pierwsze lody przełamane. Po całym dniu spędzonym przez nową Opiekunkę Pysia razem z kiciusiem. Sukces! :) Kocurek zasnął wtulony w jej dłoń. Było ugniatanie ciasteczek... Nie mogłybyśmy sobie wymarzyć lepszego zakończenia tego dnia... :) Pierwsze dni to zawsze wyczerpujące doświadczenie i dla Opiekuna i dla kota, ale widząc efekty - opłaca się poświęcić ten czas. Dzięki temu dzisiaj Pysio zasypiał wiedząc, że jest bezpieczny, że nic złego się nie dzieje i że jest kochany przez kogoś.