Blog > Komentarze do wpisu
CO PISZĄ NASZE OGONKI, CZ. 3

Dzisiaj po południu przybiegła do nas Lilunia taszcząc w pyszczku swój własny list do jej wirtualnej opiekunki, Pani Renaty. Lilunia była bardzo przejęta i chciała, żeby list trafił do adresata koniecznie w Dniu Kota. W dniu, który Lilu uważa za dzień swoich urodzin :]

"Kochana Pani Renato,

Pamiętam bardzo dokładnie, kiedy pierwszy raz o Pani usłyszałam. To było wtedy, kiedy zaopiekowała się Pani wirtualnie Whiskasem. Pamiętam, że Whiskas chodził dumny jak paw. A ja wtedy dopiero zaczęłam chodzić o własnych siłach. Parę tygodni wcześniej Pani by mnie nie poznała. Kiwała mi się główka, byłam połową siebie, nie mogłam chodzić, nie mogłam jeść. Wszyscy się bardzo o mnie martwili. Dostawałam wtedy specjalne jedzonko i miałam osobny pokoik, ale słyszałam jak za drzwiami przepychają się Ogonki, żeby mnie poznać.

Pamiętam, że potem przyszła Pani do nas, do Whiskasa, w odwiedziny. I to był najszczęśliwszy dzień w życiu Basieńki. Bardzo ją lubiłam i bardzo się ucieszyłam, kiedy przeprowadziła się do Pani. Potem czytałam każdy list od niej wpatrując się w każdą literkę. Bardzo mi się podobały zdjęcia, bo przypominały mi, jak Basia się do mnie przytulała, żeby było nam raźniej. Proszę ją ode mnie pozdrowić. Może mnie jeszcze pamięta.

Potem do swojego domku przeprowadził się Whiskas. Ja się wtedy wepchałam za kanapę, bo wcale mi się nie chciało nigdzie iść. Tamtego dnia coś się zmieniło. Dostałam ulubioną puszeczkę tylko dla siebie. Potem się dowiedziałam, że to dlatego, że mnie Pani wybrała. Co prawda wirtualnie, ale dla mnie to tak, jakby to było na wyciągnięcie łapki. I dostałam wtedy pierwsze puszeczki tylko dla siebie i pierwszą miseczkę chrupeczków od Pani i potem się dowiedziałam, że kolejne badania krwi to też były od Pani. Bardzo dziękuję. Ja bardzo lubię chrupeczki. A jeszcze bardziej miękkie jedzonko. Na początku jak dostawałam coś dobrego to nie mogłam się powstrzymać i miaukoliłam pod noskiem. Ale teraz nie jestem już gapa. Bo jak miaukolę to przychodzą wszystkie Ogonki, bo wiedzą, że jak ja miauam to dlatego, że będą pyszności do jedzenia. No więc teraz ja nie miauam tylko cichutko czekam aż dostanę swoją porcyjkę i ją w spokoju zjem zanim inne Ogonki przybiegną.

Chciałam się Pani pochwalić, że ja ostatnio jestem coraz odważniejsza. Już nie uciekam na widok ręki. I uwielbiam mizianki. Ogonki mówią, że ja potrafię robić Jogę. Nie wiem co to jest Joga, ale mówią tak, kiedy staję na główce podczas miziania.

A... i jeszcze chciałam powiedzieć, że czasami przytrafia mi się zasnąć na siedząco. Bo czasami strasznie tu nudno, a mnie chyba ta Joga bardzo wyczerpuje. To ja wtedy albo zasypiam albo idę mordować papierek. Ale najbardziej lubię ganiać światełko laserowe. Nikt mnie wtedy nie prześcignie.

Chciałam Pani bardzo podziękować, że Pani o mnie myśli i że Pani o mnie nie zapomina. Ja myślę o Pani za każdym razem jak rano otworzę oczka i idę coś zjeść, bo wiem, że to od Pani. Czasami też myślę o żwirku pod łapkami i że nie ma kolejek przed kuwetką, bo wiem, że Pani też w tym ma swoją zasługę. No i przede wszystkim myślę o Pani po każdych badaniach krwi, kiedy się okazuje, że nadal nic mi nie dolega i że nie muszę brać żadnych paskudnych leków ani zastrzyków jak na samym początku. Wiem też, że to od Pani kotki na Bielanach dostały cały wór chrupczaków tuż przed mrozami. Ja wiem jak to jest, jak się mieszka na śmietniku, bo stamtąd się wzięłam. I wiem, jak taki wór może zmienić koci dzień w odrobinę szczęścia. To ja za ten wór też bardzo dziękuję w imieniu kotków z Bielan. I proszę pozdrowić Susełkę. Wiem, że ona się teraz nazywa Mała, ale na zdjęciach to ona już bardzo wyrosła. Bo ja ją też pamiętam. Tylko ona była wtedy tyci tycia.

W przeciwieństwie do Pysia, który pisał list przede mną, ja najpierw poszłam do kuwetki, żeby się nigdzie nie spieszyć. Ale teraz to ja pójdę zjeść kolacyjkę. A potem spać. A rano znowu sobie o Pani pomyślę.

Pozdrawiam i mruniam, Lilu."

pierwsze chwile Lilu w naszym domu tymczasowym

Lilu szkielecik - objawy neurologiczne nasiliły się. Lilu ma oczopląs i przestała chodzić.

Pierwsze samodzielne kroczki. Nabieramy ciałka.

Lilu czuje się coraz lepiej i zaczyna się bawić myszkami.

Lilu po zakończonym leczeniu.

Wakacje na balkonie.

Pozdrawiamy :)

 

 

piątek, 17 lutego 2012, kocieadopcje

Polecane wpisy